Znowu sobie zagrażamy

Ukraińscy uchodźcy na dworcu PKP w Przemyślu

Pokazując świat z perspektywy Marysi (wcześniejsze wpisy) staram się uświadomić Polakom – moim rodakom, że największy problem jaki mamy, to to, że najbardziej sami tej naszej Polsce zagrażamy. Wniosków z naszej – co by nie powiedzieć, pięknej historii nie wyciągamy i kolejny raz we wszystkich wroga szukamy. Jak pamiętam, to tylko raz nam się udało, gdy polskie społeczeństwo w referendum zdecydowało, że do Unii Europejskiej będzie należało. Wtedy zło przegrało, ale walczyć nie przestało – i dziś swoje oblicze pokazało. Putinowi nasz stosunek do Ukrainy na tyle zmienić się udało, że wkrótce może być tak, że to do jego zwolenników państwo polskie będzie należało. Poumierali ci, co pamiętali, jak żeśmy wyglądali, gdy po „rusku” żeśmy gospodarowali. A ci, co pozostali tylko dobre chwile ze swej młodości zapamiętali – i Ruscy to wykorzystali. Nacjonalistami w tej faszystowskiej formule, już tylko raszyści Putina zostali – czy  na pewno to dobrze, że będziemy po ich stronie stali?

Wpis kończę 12.07.2026.

Ciągle wraca sprawa nadania imienia Bandery ukraińskiej jednostce wojskowej przez prezydenta Wołodymyra Załenskiego. Paradoksalnie, to nie afera w Szpitalu Południowym, ale właśnie sprawa z nazwą jednostki stała się ważniejsza dla ludzi Putina. Ich celem jest Ukraina ruska i obalenie Tuska. Bo jak nie – będzie źle. Pan Jarosław Kaczyński to wie. Jego ludzie tak bardzo boją się odpowiedzialności, że są gotowi zagrozić naszej niepodległości. To dlatego propaganda Putina coraz lepiej w Polsce sobie poczyna.

Jest też coś pozytywnego. Zakończony w środę dwudniowy szczyt NATO w Ankarze przyniósł stanowcze potwierdzenie sojuszniczej jedności oraz zobowiązań wynikających z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego i licencję na rakiety do wyrzutni Patriot dla przemysłu ukraińskiego.

  To wszystko tak się ma, bo nie odróżniamy dobra od zła.

Dodaj komentarz